Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Halina Prociuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Halina Prociuk. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 lutego 2018

Odeszła Dh. Hm. Wanda Hrynaszkiewicz


 
ZHP SYDNEJSKIE HUFCE HARCERSKIE

„KRAKOW” I „POLESIE”

 Z ZALEM ZAWIADAMIAJA

ZE NASZA NAJSTARSZA INSTRUKTORKA

 

Dh. Hm.WANDA HRYNASZKIEWICZ ur. 1922.

ODESZLA NA WIECZNA WARTE

W NIEDZIELE 11 LUTEGO 2018

UROCZYSTOSCI POGRZEBOWE ODBEDA SIĘ

W POLSKIM SANKTUARIUM

MATKI BOSKIEJ CZESTOCHOWSKIEJ

 W MARAYONG 116-132 QUAKERS RD.

W PONIEDZIAŁEK 19 LUTEGO 2018

O GODZ 10.30

ZAMIAST KWIATOW BĘDZIE MOŻNA ZLOZYC DOTACJE NA HOLY FAMILY SERVICES.

czwartek, 25 czerwca 2015

Odszedł od nas na Wieczną Warte


 Sydnejska rodzina harcerska znów pożegnała kolejnego członka swojej rodziny.   Odszedł od nas na Wieczną Warte 5 kwietnia 2015 druh Denis O’Shea, który prowadził drużynę harcerzy w Bankstown w latach od 1976 do 1981 oraz w latach od 1983 do 1988. 

Byli harcerze z jego drużyny bardzo mile wspominają druha Denisa, który często zabierał ich na biwaki i ich ulubionym miejscem był Kingfisher Pool w Heathcote National Park. Wiele pionierki i życia w australijskim buszu nauczyliśmy się od niego oraz pionierki harcerskiej. Druh Piotr Kulesz wspomina jak Denis wielokrotnie zabierał nas na polowania i ciągle nam przypominał, że polujemy na zwierzynę tylko w celu, aby to zjeść lub zużyć w inny sposób i dlatego nie nowością dla nas był pieczony królik czy gulasz z ogona kangura.  Denis był wspaniałym kucharzem i do dnia dzisiejszego chłopcy pamiętają jego pyszne kanapki z boczkiem czy popisowy posiłek „Deb Surprise”, czyli błyskawiczne ziemniaki z paczki, suszony groch i proszkowy rosół.

Jak to się stało, że Australijski Skaut znalazł się wśród polskich Harcerzy-Instruktorów?   Lata, lata temu młodziutka harcerka Alina Urban poznała w pracy przystojnego miłego Denisa O’Shea, naturalnie rozmowy przeszły na tematy harcersko- skautowe i w krótkim czasie pobrali się i Denis starał się jak mógł pomagać żonie i innym osobom  w polskim harcerstwie. Jedna z takich chyba początkowych prac to było wtedy, kiedy harcerki otrzymały jedna foremkę do robienia baranków wielkanocnych i trwało to nie tylko godzinami, ale tygodniami wyprodukowanie baranków na sprzedaż a wiec druh Denis postarał się, aby jego kolega wyrzeźbił baranka a potem już on potrafił zrobić parę foremek tak, ze usprawnił bardzo produkcje „baranków wielkanocnych”. Jako mąż polskiej harcerki tak zaangażowanej w harcerstwie automatycznie włączył się aktywnie, aby nieść pomoc i dzielić się swoim skautowym doświadczeniem z polskimi dziećmi i młodzieżą.                

 Druh Cezary Giluk widząc jego zapał i zaangażowanie zachęcił Denisa, aby przyłączył się do harcerstwa.  Denis z radością oficjalnie przyjął ta ofertę i potraktował to bardzo poważnie, z dumą nosił mundur harcerski a już szczytem radości było złożenie przyrzeczenia harcerskiego na ręce druha Witolda Szupryczynskiego. Długo i rzetelnie przygotowywał się do tej chwili i po polsku złożył przyrzeczenie harcerskie pokonując barierę wypowiadania naszych trudnych liter rz, ż, sz, ć, cz i innych.  Wśród pamiątek, które po nim zostały to ciągle jest mundur, Krzyż harcerski, granatowy sznur drużynowego i statuetka Skauta.

W 1981 roku Namiestniczka Zuchów Druhna Alina O'Shea zaangażowała młodych Drużynowych Gromad Zuchowych do zorganizowania Kolonii Zuchowej „Polski Las” dla Gromad z Ashfield, Bankstown i Cabramatty. W tych przygotowaniach nie tylko Iwonka Chrobak, Toni Margos, Hania i Jędrek Prociuk przez wiele weekendów ci młodzi zapaleni wodzowie zuchów przygotowywali program i rekwizyty na Kolonie zuchową pod namiotami ale i dużo pracy oraz poświecenia włożył druh Denis w te przygotowania kolonii na naszych „Bielanach”.  Druhna Wanda Hrynaszkiewicz –Obozowa „Jodła” tak wspomina w Wiadomościach Polskich tę Kolonię  ” ….W lesie rosły nie tylko „Brzoza”, „Sosna” i „Jodła”, ale był również duży, silny i opiekuńczy „Dąb”.  „Dąb” to druh Denis Oszejski (dla niewtajemniczonych to Denis O’Shea, on sam się tak nazwał, bo wydawało mu się że polskie nazwiska musza kończyć się na -ski), Denis z zapałem i radością przywiózł na Bielany cały sprzęt obozowy i namioty, a nocami czuwał nad kolonii bezpieczeństwem.  Również uczył on zuchy trudnej sztuki życia w australijskim buszu oraz najkonieczniejszych przepisów bezpiecznego obozowania i koniecznej  pionierki obozowej. Druh „Dąb” przy pomocy wodzów zuchowych uczył ich pływać i zdobywać tak potrzebną sprawność pływaka. To tyle o tej jednej kolonii a takich było wiele i obozów też.

 
Czas mija i wiele osób z naszej Sydnejskiej rodziny harcerskiej przeszła już do tej pozagrobowej drużyny. Druhu Denisie na pewno Druh Szupryczyński i inni przyjęli Cię tam z radością i siedząc przy ognisku śpiewacie …”przy innym ogniu w inną noc do zobaczenia znów”- łącząc się myślami z nami, którzy zostali jeszcze tutaj, aby kontynuować naszą pracę dla młodzieży polskiego harcerstwa.

Żegnamy Ciebie Drogi Druhu Denisie

Naszym harcerskim pozdrowieniem

Czuwaj !

Halina Prociuk phm

piątek, 3 kwietnia 2015

Życzenia wielkanocne od harcerzy

 
 
Szanownay Panie Redaktorze,

 
Dla Pana i calej Redakcji Bumerangu Polskiego

Moc serdecznych zyczen

Wesolych Swiat Zmartwychwstania Panskiego

zyczy

Hufiec „Krakow” i „Polesie”z Sydney

 

Harcerki z malutkaą pomocą harcerzy dzielnie wykonywaly palmy dla czterech osrodkow gdzie sa odprawiane Msze swiete dla  Polakow a teraz przygotowują się do Warty przy Grobie Bozym w Wielki Piątek w Marayong.

 
Pozdrawiamy Serdecznie naszym harcerskim pozdrowieniem

Czuwaj !

Halina Prociuk phm

czwartek, 19 lutego 2015

Życzenia z okazji Światowego Dnia Myśli Braterskiej

 

Drogie Druhny i Druhowie,

Z okazji zbliżającego się Święta Myśli Braterskiej 22 lutego , Sydnejskie Hufce „Krakow” i „Polesie” przesylaja najserdeczniejsze zyczenia  dla całej Rodziny Harcerskiej w roznych zakątkach swiata a szczególnie dla Zwiazku Harcerstwa Polskiego: Naczelnej Rady Harcerstwa działającego poza granicami Polski,  Komend Choragwi i Hufcow, Instruktorow i Braci Harcerskiej we wszystkich Stanach w Australii i we  wszystkich Krajach oraz dla naszych darczyncow i sympatykow.

Zyczymy Wam i sobie wspaniałego Roku Harcerskiego 2015. Wiele ciekawych zbiorek, biwakow, wycieczek i obozow, zdobycia następnych stopni i  wielu sprawności.

Z harcerskim pozdrowieniem

Czuwaj !

Komendantka Hufca „Krakow”                   Komendant Hufca „Polesie”

Irenka Wasko phm                                         Filip Boguszewicz pwd

sobota, 22 grudnia 2012

Harcerskie życzenia świąteczne

 
 
Wesołych Świat Bożego Narodzenia

i Szczęśliwego Nowego Roku 2013

życzy

dla Redakcji Bumeranga Polskiego i czytelnikow

Brać harcerska z Sydnejskich Hufców

„Kraków” i „Polesie”

czwartek, 5 kwietnia 2012

Życzenia świąteczne

Radosnych Swiat

ZMARTWYCHWSTANIA  PANSKIEGO
i
Wszelkiej pomyslnosci
dla
Pana Redaktora Krzysztofa Bajkowskiego, Pracownikow Redakcji i  Czytelnikow
oraz
Braci Harcerskiej z calej Australii

Sydnejskie Skrzaty, Zuchy i Harcerki z Hufca Harcerek „Krakow”
i
Harcerze z Hufca Harcerzy „Polesie”

CZUWAJ !!!
Halina Prociuk phm

piątek, 19 sierpnia 2011

Jubileusz 40-lecia Kaplanstwa Ksiedza Kazimierza Bojdy TChr.


    Ksiądz Kazimierz Bojda obchodzi w tym roku 40-lecie kapłaństwa. Z tej to okazji przyjechał do Polski, aby z swoją rodziną  dziękować Dobremu Bogu za ten wspaniały dar. Jubileuszowa Msza święta  była sprawowana w Kościele Parafialnym pod wezwaniem Pana Jezusa Dobrego Pasterza  w Nowej Wsi k/Rzeszowa 10 lipca 2011 roku.
   Profesjonalna dekoracja kościoła a szczególnie piękne bukiety kwiatów podkreślały ważność i wielkość tej uroczystości. W koncelebrze pod przewodnictwem Dostojnego Jubilata również uczestniczyli współbracia w Chrystusowym Kapłaństwie obchodzący też czterdziestą rocznicę  świeceń  kapłańskich:  ks. Berdnard Bednarz – TChr. i kolega z wojska w Bartoszycach ks. Jozef Hamiga.  Ołtarz Najświętszej Ofiary otoczyło czternastu współkoncelebransów wraz z Księdzem Proboszczem Kazimierzem Żak.  Z grona księży zgromadzonych przy ołtarzu rozpoznałam trzech znanych misjonarzy głoszących przed laty nauki rekolekcyjne dla Polonii w Australii: Ojcowie Dominikanie: Ojciec Roman Bakalarz i Ojciec Jozef Bakalarz oraz Ksiądz Wojciech Bęben i Australijczyk Father Rex Hackett Proboszcz parafii
w Grafton NSW.
   Po pozdrowieniu i powitaniu wiernych, przez  Księdza Kazimierza, naszego Jubilata,  nastąpił wzruszający moment składnia życzeń  Jubilatowi przez różne grupy duszpasterskie parafii a więc przez dzieci i Komitet Parafialny.  Pan składający życzenia w imieniu Parafian wspomniał o tym jak to ich rodak Ksiądz Kazimierz usłyszał glos Pana: „Żniwo jest wielkie.  Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody…” i  dalej kontynuował „Ty już od 37 lat jesteś w Australii służąc Bogu i ludziom. Parafia Dobrego Pasterza, Księże Jubilacie,z całego serca życzy Ci zdrowia oraz wszelkiej pomyślności.  Święty Kazimierz niech Ci będzie wzorem.”  W imieniu najbliższej rodziny siostra Maria i brat Andrzej ofiarowali Księdzu Kazimierzowi kosz z 40-ma różami mówiąc „...Życzymy byś przez długie swoje Zycie podążał z ufnością i nadzieja za Panem i nadal wszystko co robisz czynił z młodzieńczą pasją i nie zatracił nigdy swojego humoru.  Dziękujemy Panu Bogu za Twoje życie, Twoje modlitwy i Msze  Święte odprawiane w naszych intencjach”.
Ksiądz Proboszcz  Kazimierz Żak podkreślił, że to właśnie Jubilat zgromadził nas wszystkich przy ołtarzu, aby dziękować Bogu za dar Jego kapłaństwa.  Słowa Księdza Proboszcza, które szczególnie utkwiły mi w pamięci, były to wspomnienia z dwudziestopięciolecia kapłaństwa Księdza Kazimierza podczas których prosił parafian o modlitwy w intencji powołań kapłańskich.  Zaowocowały one wówczas bo Pan Bóg wysłuchał. i parafia cieszy się powołaniami do stanu kapłańskiego.
Ksiądz Proboszcz, będąc uczestnikiem Światowych Dni Młodzieży w Australii w 2008 roku, był świadkiem gorliwej służby kapłańskiej Ksiedza Kazimierza i pracy przy tworzeniu i szerzeniu w Australii Kultu Miłosierdzia Bożego w pierwszym australijskim Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Keysborough.
W Homilii Ojciec Roman Bakalarz podkreślił znaczenie i istotę posługi kapłańskiej.  Sakrament Kapłaństwa jest darem w którym Bóg obdarza człowieka i tylko w takiej atmosferze głębokiego dziękczynienia za ten Dar Boży każdy z kapłanów składa Bogu Najświętszą Ofiarę w intencjach kościoła , wiernych żyjących i tych którzy odeszli do życia wiecznego a także w intencjach osobistych. Bóg wspomaga swoją łaską, dopomaga w dochowaniu wierności w Jego służbie.   Przez sprawowanie Eucharystii kapłan złączony jest więzami pełnej miłości z Bogiem,  jest wybrany z pośród ludzi, jest ustanowiony, aby w ich imieniu składał Bogu ofiarę .
Wielkim przeżyciem było dla mnie uczestniczenie w tej tak uroczystej i modlitewnej ceremonii Mszy świętej.  Miałam wrażenie, ze to dziękczynienie Jubilatów za czterdziestolecie szafowania  Sakramentów Świętych wsparte modlitwą wiernych tworzyło atmosferę głębokiego przeżycia duchowego uczestników tej uroczystej ofiary Mszy Świętej uświetnionej pełnymi wiary i wymowy pieśniami religijnymi.

    Przed kościołem nie było końca składania gratulacji i życzeń Jubilatom. Wśród składających życzenia Księdzu Kazimierzowi nie zabrakło też paru osób z Australii byli to: Państwo Barbara i Bronek Szerenga z Newcastle, Pan Zbyszek Wiatr z Melbourne  a z  Sydney  Pani Zdzisława Gadd z córką Lisą-Marią i ja Halina Prociuk.  Do naszej grupy  dołączyli też Państwo Barbara i Tadeusz Stopyra, którzy powrócili już z Australiido Polski.
    Po skończonych  życzeniach własciciel restauracji zaprosił Księdza Jubilata Kazimierza Bojdę wraz z kilkoma współbraćmi do bryczki, aby przewieź tych honorowych gości do restauracji na poczęstunek.  Nastrój uprzyjemniła lokalna kapela w ludowych strojach a grupa dzieci z „Koła Misyjnego” tutejszej Parafii pod batutą Pani Katechetki - Ewy Zdeb która przygotowała część artystyczną tego spotkania.  Zaczęło się bardzo religijnie i oficjalnie a skończyło na tańcu ilustrującym częsci świata, oraz przekomicznym wywiadzie reporterki o znajomości Australii i wręczeniu symbolicznych ale zabawnych przedmiotów.
Po koncercie zaczęła się sesja zdjęć najpierw Ksiadz Kazimierz z rodzeństwem a potem z calą rodziną Bojdów i tutaj było moje wielkie zdziwienie kiedy do zdjęcia podeszlo z 70 osób lub więcej a tylko mała garstka pozostałych gości  została z boku. Podobno to i tak nie cała rodzina, bo nie wszyscy mogli przybyć na tą uroczystość 
   Wielkim zaszczytem było dla mnie uczestniczenie w tej uroczystości.  Kiedy weszłam do kościoła i w głównym ołtarzu zobaczyłam piękna figurę Pana Jezusa Dobrego Pasterza pomyślałam jakie to są wyroki Boże, właśnie Ty Drogi Księże Kazimierzu od 37 lat pracujesz wśród nas Polonii australijskiej jak dobry pasterz. Opiekujesz się  parafianami i nie tylko, tak jak na sali wspomniałam, swoją pomocą służyłeś i tym oddalonym od polskich środowisk jakimi na przykład byli rodzice mojego męża.  Nie przerażało Cię sto kilometrów jazdy w tą
 i z powrotem aby sprawić im tą przyjemność z  odwiedzin polskiego Księdza..
Harcerska brać często wspomina Ciebie z tych lat kiedy byłeś naszym kapelanem i nie tylko służyłeś nam posługą kapłańską ale dobrym słowem, poradą i konkretną pracą i tak jest do dzisiaj.
Przyjmij od braci harcerskiej z Sydnej ten wiersz nieznanego nam autora:
          Czterdzieści lat służby dla Pana
          Nie mały to jest czas
          Niech Bóg nagrodzi trudy
          I radość sercom da.

            Niech żyje nam Jubilat
            Szacunek, chwała, cześć;
            Niechaj Mu towarzyszy
            Pogoda, humor, pieśń

          Choć latek nieco przybyło
          W duszy niech młodość tkwi
          Uśmiech na Twojej twarzy
          Będzie po wszystkie dni.
           
            Niech Bóg Ci błogosławi
            Na każdy życia trud
            A w sercu niechaj jaśnieje
            Łask Jego święty cud.

          Sto latek w pełnym zdrowiu
          Życzymy wszyscy wraz
          Spełnienia wszelkich marzeń,
          Szczęścia na każdy czas.

   Niech Dobry Bóg i Matka Boska Częstochowska ma Ciebie w swojej opiece i dodaje Ci zdrowia i sił na następne lata pracy wśród nas – Australijskiej Polonii.
                                                                                                Halina Prociuk

czwartek, 3 lutego 2011

Obóz Bielany 2011

Bielany, Bielany, kochane Bielany

 
Nowy rok 2011, rozpoczął wielką harcerską przygodę na Bielanach nad rzeką Colo.  W pracy, zabawie, grach, sportach i piosenkach, zuchy i harcerze z Sydney i Melbourne nauczyli się wielu rzeczy.

Zuchy
Kolonia zuchów pod nazwa „Staś i Nel” odbyła się  od 2 do 9 stycznia. W ciągu tego czasu zapoznały się z wielką przygodą Stasia i Nel, oglądając urywki filmu „W Pustyni i w Puszczy”.  W swoich zajęciach, chętnie naśladowały ich bohaterskie czyny, aby zdobyć sprawność „Staś i Nel”. 

Kolonia była podzielona na cztery grupy, czyli na „zuchowe szóstki”. Były to więc: „Saba”, „King”, „Mea” i „Kali”.  Z zapałem zuchy zabrały się do wykonania koni na patykach, i na nich popędziły do namiotów Beduinów.  Idąc przez pustynie, nasi kolonijni bohaterzy przeżyli wielką burze piaskową.  A w „puszczy Bielan”, znaleziono duża jaskinie.  „Życzliwe Słonie”  przewiozły ich na maskowy bal zwierząt.  Skrzaty i zuchy w czasie koloni, tez pamiętały o swoich kochanych rodzicach.  Po wykonaniu bambusowych łódeczek przesłały wezbraną rzeką Colo, wiadomości do nich, a dla instruktorów w podziękowaniu, za tak wspaniałą przygodę kolonijną wykonały ładne kartki. Tak jak przygoda „Stasia i Nel” kończy się spotkaniem z tatusiami, tak nasze zuchy oraz skrzaty udekorowały „tatusiów kolonijnych”  druha Juliusza i Rafała, ładnymi własnej roboty zrobionymi kolorowymi kapeluszami. 
Nasze zuchy zdobyły sprawność „Staś i Nel”, a Skrzaty zdobyły „Guziczki Słonia”.


Harcerki
Po przyjeździe na Bielany, podobóz harcerek obrał sobie nazwę, „Życie to Teatr”, sprawnie i szybko rozbił namioty i podzielił się na zastępy: „Adam Mickiewicz” i „Juliusz Słowacki”.  Wieczorem na wspólnym kominku z harcerzami, poznały nowe twarze i z radością witały dawnych znajomych. 

Program zajęć Obozu był ustalony w celu zdobycia wiedzy i umiejętności teatralnych.  Wszystkie pragnęły zdobyć sprawność „Aktorki”. Zajęcia były różnorodne, ponieważ nie tylko myślały o sprawności aktorki, ale tez starały się uzupełnić wiedze do swoich stopni harcerskich i do terenoznawstwa  a wiec były: historia polski i harcerstwa oraz poznanie sylwetki patrona polskiego harcerstwa, ks Stefana Frelichowskiego. Harcerki  zapoznały się z literaturą bohaterów zastępów i na kominku przedstawiły sztukę według dramatów romantycznych - Mickiewicza „Dziady” i Słowackiego „ Kordian”.  Harcerki bardzo ładnie nauczyły się recytować wiersz Słowackiego „Słowiański Papież” a wędrowniczka przeczytała na sprawność MKO (Miłośniczka Kultury Ojczystej) wiersz Słowackiego „ Hymn – Smutno mi Boże”.
Również harcerki nauczyły się rozpoznawać nazwy i rodzaje drzew oraz roślin i ptaków które znajdują się na terenie Bielan, przygotowały zielnik ścienny. Przerobiły wiele innych wymagań, potrzebnych do stopni i sprawności.  Nauczyły się tańca „Zumba”, zaprezentowały japońska modę: piękne kolorowe kimona oraz teatrzyk cieni, który przedstawił kilka bajek i legend.  Świetnie  druhnom wypadły występy mimiczne które przedstawiały sceny z życia. 
Oprócz zajęć w podobozach druhny z radością pracowały w kuchni, i w innych służbach obozowych.  Jednego dnia harcerki same ugotowały obiad dla całego obozu.  Dawno tak wspaniałego posiłku nie jedliśmy !!! Wszyscy chwalili, że był pyszny, a instruktorzy byli zachwyceni porządkiem po skończonej pracy i że mieli wolne popołudnie.

Na zakończenie Obozu  druhny zaprosiły Komendę na koncert, który wypadł im wyśmienicie! Owacje były tak duże ze druhowie instruktorzy obsypali harcerki kwiatami, i oklasków  nie było końca i wszyscy wołali: biiis, biiis, biiis!  A wiec na „bis” zaśpiewały jeszcze raz obozową piosenkę, „Życie to Teatr”.

Obóz zakończył się  wspaniałymi wynikami.  Harcerki zdobyły Sprawność „Aktorki”, i najmłodsze harcerki zdobyły  tez sprawność „Baśniarki.” Niektóre Ochotniczki zdobyły stopień Tropicielki i parę Tropicielek zdobyło stopień Pionierki.


Harcerze

Harcerze rozpoczęli obóz od rozbijania namiotów, budowy bramy i innych urządzeń obozowych, a po energicznej i inspirującej  pracy, pływanie w rzece było wielką nagroda.  Podobóz  nazwał się  „Quo Vadis”.  A zastępy, pierwszy to „Ogniem” i drugi „Mieczem”.  Obóz był o tematyce starożytnego Rzymu. Harcerze budowali rydwany, które używali do rożnych zawodów.  Z fantastycznego materiału bambusów, których nie brak na Bielanach, wykonali łuki i strzały, które używali do konkursów. 
Z wielkim entuzjazmem harcerze brali udział w nocnych grach i podchodach na które byli budzeni nocnym alarmem. 
Podobóz, zorganizował dzień sportów, wraz z harcerkami były zawody:  rzut kulą, rzut strzałą, przeciąganie lini, biegi na krótki i długi dystans, oraz inne grupowe zawody sportowe.  Rozczarowana brać zazdrościła harcerkom z zastępu „Mickiewicz” zdobycia pierwszego miejsca. Zostały one na apelu odznaczone medalami. 
W czasie obozu, był „Bieg” na stopnie i sprawności, do których przygotowali się w ciągu roku na zbiórkach i teraz na obozie.

Harcerze są bardzo zadowoleni bo ich szeregi powiększyły się o nowych druhów, którzy na obozie zdobyli stopień młodzika i otrzymali harcerski krzyż.
Starsi stażem harcerze , zdobyli stopień wyższy, „Wywiadowcy” lub „Ćwika”. 


Wędrowniczki i wędrownicy

Wędrowniczki i Wędrownicy, jako starsza młodzież harcerska w czasie obozu, pelnila różne funkcje w podobozach, pomagała w zajęciach w podobozach i w zajęciach całego obozu.

Ta grupa, wyruszyła na dwu dniowa wyprawę przez trasę „Bob Turner’s Track”. Wędrowali parę godzin aż doszli do rzeki Colo, i tam rozbili biwak. 
Wędrownicy następnie mieli za zadanie przepłynąć rzekę i zapoznać się z terenem na drugim brzegu rzeki.  W tym czasie wędrowniczki nie marnowały czasu, tylko przerabiały potrzebne materiały do pierwszego etapu pracy wędrowniczej „Siły Ciała”. 

Następne zajęcie to była „Pierwsza Pomoc”.  Musieli budować nosze i sprawdzić ich wytrzymałość i jak przetrwać w buszu, bez urządzeń nowoczesnej techniki.  Kolejnym zajęciem było znalezienie wody i uczyli się jak ja oczyścić aby była dobra do picia. 

Przy rozpalonym ognisku każdy z nich ugotował sobie sam kolacje, z mąki soli i wody zrobił sobie i upiekł damper, oraz kartofle i kiełbaski.

Po całodniowej przygodzie, dzień zakończył się wspólnym ogniskiem i gawęda na brzegu rzeki Colo, pod czystym, gwiaździstym niebem.

Po ustaleniu rozkładu wart, zapadli w głęboki sen. Warta czuwała przy ognisku całą noc.  Wraz z muzyką mżawki deszczowej wartownicy oglosili pobudkę. Busz wyglądał wspaniale, czyściutki, pachnący pokryty mgiełka na pagórkach.  Po śniadaniu tą samą trasą powrócili do obozu, gdzie zostali serdecznie przyjęci przez brać harcerską.

Oprócz zajęć w podobozach było wiele zajęć wspólnych, tak jak ogniska, nauka śpiewu, wspólne posiłki, apele i wspaniała wycieczka do Katoomby.  Dużo radości sprawiały obiady własnoręcznie pieczone przez brać harcerską. Każdy smażył sobie ziemniaki, kukurydze, kiełbaski a na deser przepyszne marshmallows.

Mięliśmy zaszczyt gościć Komendantkę Chorągwi druhnę Weronikę Więckowską hm. i Komendanta Chorągwi  druha Maćka Fibricha phm. 

Z wielką pompą nadano uczestnikom stopnie, sprawności i nagrody.
Przyszedł czas aby wracać do domów, a więc do zobaczenia na następnym obozie a najbliższe spotkania już na własnych terenach na rozpoczęciu roku harcerskiego w lutym na „Dzień Myśli Braterskiej”. 

Brać harcerska pragnie podziękować Komendantowi Obozu, druhowi Ryszardowi Chawie pwd oraz wszystkim instruktorom za wspólnie spędzone chwile na Bielanach i ich ciężka prace.
Specjalne podziękowanie dla druhny Marysi za wspaniałą aprowizacje i przepyszne produkty z których instruktorskie ochotniczki i służby harcerskie wyczarowywały dla nas bardzo smaczne posiłki 5 razy dziennie,
Dzięęęęękujemy!

A wiec do zobaczenia na harcerskim szlaku,

Czuwaj!

Halina Prociuk phm
Instruktorka Hufca „Kraków” Sydney

PS. Dziękuje komendantom podobozów i kolonii za dostarczenie materiałów do wpomnień obozowych.